Facebook

Kaukaz 2015

Kaukaz 2015

Gdy planowaliśmy naszą wyprawę na Kaukaz nastawiliśmy się głównie, na przyjemność związaną z podróżą rowerem, na krajobrazy i ciekawe miejsca. Wszystko zrealizowaliśmy.
Nie przypuszczaliśmy jednak, że Kaukaz, a w szczególności Gruzja najbardziej urzeknie nas swoimi mieszkańcami i nastawieniem ich do nas turystów – Polaków.

Już podczas odprawy na lotnisku w Kutaisi zostaliśmy przywitani, butelką gruzińskiego wina. Gdy wjechaliśmy do Swenetii, najwyżej i najpiękniej położonego górskiego regionu Gruzji, na każdym kroku byliśmy zaczepiani i pytani o to skąd jesteśmy, gdzie jedziemy, co nam się tu podoba. Nie była to jednak wścibska ciekawość, tylko czysty ludzki odruch gościnności. 0198 Zawsze dziękowali, że ich odwiedziliśmy. Rozmawiali z nami, oferowali pomoc i gościnę, zarówno policjanci, pasterze, kobiety wystające zza sztachet wiejskiego płotu, jak i kierowcy samochodów zatrzymujący się zawsze jak tylko mieliśmy jakąś awarię. Nie wspominając już o pozdrawiających nas kierowcach samochodów, których mijaliśmy. Jak by tego było mało, nierzadko byliśmy zapraszani – z czego chętnie korzystaliśmy - na imprezy rodzinne, uroczystości świąteczne, a nawet częstowani Czaczą, czyli gruzińskim bimbrem przez sprzedawcę arbuzów, czy przypadkowo spotkanych na naszej drodze pasterzy. Od Pań przy straganach wzdłuż szosy dostaliśmy darmowe owoce, z podziękowaniem, że tu przyjechaliśmy i to rowerami.

0088

Sama jazda rowerem po gruzińskich drogach, oprócz tego, że sama w sobie była ekscytująca, co chwile nas czymś zaskakiwała. Droga oznakowana na mapach jako krajowa,  jedna z głównych okazywała się polną kamienistą drogą, dla samochodów z napędem na cztery koła, ostro wspinającą się w górę lub w dół. To właśnie na takich drogach złapaliśmy najwięcej gum. Gdy po kilku kilometrach spokojnej jazdy kończył się asfalt i trzeba było brnąć w błocie i  DSC0023-2koleinach, aby po kolejnych kilku kilometrach ponownie pojawił się asfalt, który wielokrotnie jeszcze zamieniał się w polną drogę. Nasze duże zdziwienie wywoływały wielkie drogowskazy jakie znamy z naszych autostrad ustawione na przecięciu się dwóch gruntowych dróg, pośrodku wielkiego stepu. Trzeba też wspomnieć o licznych mostkach w tym linowych i wszelkich innych dziwnych konstrukcjach po których nawet Indiana Jones nie odważył by się przejść.

Mówiąc o spotkanych po drodze ludziach nie da się pominąć otoczenia w jakim oni żyją. Spaliśmy i przejeżdżaliśmy przez wioski odcięte od świata, gdzie do dzisiaj nie ma bieżącej wody, gazu a nawet prądu. Kolacja przy świecach a w pokojach lampy naftowe wspaniale nadawały klimat naszej podróży. Dzieci bawiące się na drodze w błocie razem z świnkami. Wóz ciągnięty przez długowłosego woła. Jeźdźcy na koniach. Obraz jak z "Chłopów". Oczywiście nie znaczy to, że w rejonach gdzie bywa więcej turystów nie można znaleźć w pełni nowoczesnego domu, czy guest house z internetem i satelitą.

0187

Nasza trasa prowadziła malowniczo położoną drogą w górach do wiosek Mestia i Ushgali. DSC0018-2 Gruzini twierdzą, że to najwyżej położona osada w Europie (problem w tym, że Gruzja nie leży w Europie). Stamtąd wjechaliśmy na wysokość około 2623 metrów. I przez trzy dni jechaliśmy po górach, praktycznie bez kontaktu z cywilizacją. Cała trasa to strome zjazdy i wspinaczka. Takie perły jak słynna Droga Wojenna. To jedyne historyczne przejście między Europą a Azją, które powstało jeszcze za czasów rzymskich i właściwie do dzisiaj jedyne legalne przejście między Gruzją a Rosją. Niezwykły kompleks warowny - Ananuri.

Następnie wyjazd z Gruzji do Azerbejdżanu, zupełnie odmiennego cywilizacyjnie i kulturowo. Gdzie z jednej strony odczuwało się powiew radzieckiego systemu a z drugiej nastawienie do nas ludzi tzw. zachodu.

Armenia to kolebka chrześcijaństwa i najstarsze świątynie chrześcijańskie zawieszone wysoko na stromych ścianach górskich, na które z mozołem wspinaliśmy się rowerami. To tutaj zostaliśmy poczęstowani niejednokrotnie przez sprzedające przy drodze babinki darmowymi owocami.

Podróżowanie po Kaukazie rowerami jest na pewno wielką frajdą i przygodą. Przy odpowiednim przygotowaniu wyprawy i życzliwości ich mieszkańców może to być przygoda życia. Dla nas taką była.

Tekst Maciej Szramka

Pełna relacja z naszej wyprawy na www.BylismyTam.pl

0239

Zaloguj się, by skomentować
Go to top
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive plugin by www.channeldigital.co.uk