Facebook

Manuel de Silva Rosa a pochodzenie Krzysztofa Kolumba

Manuel de Silva Rosa a pochodzenie Krzysztofa Kolumba

Kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą. Pięćset lat powtarzania i powielania informacji wydaje się dla ogółu prawdą,

jak jeszcze do niedawna mogłoby się wydawać, na zawsze…

Opinie naukowców i badaczy historii Kolumba, jego odkryć oraz pochodzenia są tak rozbieżne, że trudno jednoznacznie odnieść się do prawdziwości postawionych hipotez.

W odległej przeszłości nie poszukiwano wiedzy w zakresie pochodzenia Kolumba, nie badano prawdziwości jego historii przez wieki. Dlatego teraz trudno dać wiarę, że nie jest tak, jak teoretycznie uczyliśmy się do tej pory. Wszystkie ślady pozostawiane przez Krzysztofa Kolumba w listach, dzienniku i wszelkich informacjach wskazują na to, że polski król przeżył bitwę. Jedno jest pewne Władysław III nie zginął tylko zaginął. Był przekonany, że ktoś kiedyś wyjawi prawdę. Niestety wydawała się ona tak oczywista, że dopiero po wielu latach przy zdobyczach nowych technologii naukowcy podjęli się prób odnalezienia śladów przeszłości. Wersji jest wiele. Jednak żadnej nie ma możliwości potwierdzić. Aż do teraz, kiedy w wyniku badań DNA można to zrobić.

            Takie historie, w które wierzymy od stuleci, teraz się zmieniają. Czy chcemy, czy nie – fakty pozostaną faktami. Ciekawe zwroty historii, odkrywanie świata na nowo, podważanie dawno utartych ścieżek, którymi kroczyli badacze może zmienić nie tylko podręczniki, ale dzieje ludzkości. Królowa Maria Antonina nie powiedziała niech jedzą ciastka. Słowa te zostały jej przypisane, aby wywołać nienawiść poddanych, wykorzystując jednocześnie sytuację panującej biedy i bezrobocia w ówczesnym czasie we Francji. Słowa zostały wypowiedziane przez Jeacquesa Jeana Rousseau.

Teoria dr Manuela Rosy badacza historii Kolumba, wykładowcy uniwersytetu w Duke w USA, przedstawiona podczas konferencji w Instytucie Debaty Narodowej Uniwersytetu Łódzkiego [2017] oraz wykładu na Festiwalu Sztuki Mediów Mediatravel w Łodzi, wydaje się być możliwa do sprawdzenia.

Co jeśli teoria Rosy okaże się prawdą?

Zmieni to cały bieg historii w tym naszej Jagiellońskiej dynastii, która trwa do dzisiaj. Zmieni się wszystko: historia, podręczniki, książki, filmy, przynależność wybrzeży Ameryki Południowej może też wydawać się inna.

Wersja pochodzenia Kolumba przypuszczalnie syna Władysława III Warneńczyka może być potwierdzona jako jedyna poprzez badanie kodu DNA. Ponadto nie należy wysuwać wniosków, że Kolumb był Polakiem, bo nim nie był. Jego matka Zofia Holszańska była Rosjanką (Ruską), a ojciec Litwinem. Księstwo Litewskie funkcjonowało samodzielnie i niezależnie. Kolumb był synem Króla Polski i Węgier, Księcia Litewskiego, jako że taki tytuł nadano Jagielle. 

Ostatnia a raczej pierwsza inaczej mówiąc podstawowa wersja jako by Kolumb był genueńczykiem powinna zostać wykluczona. Odbiega ona najdalej od prawdy. Nie mówiąc o tym, że niektóre informacje tworzą z odkrywcy Włocha. Genua w tym czasie była oddzielnym księstwem i z perspektywy historii z pewnością Włochem nie był. Nie mówił po włosku, a w Genui nie ma dokumentów na temat jego domniemanej rodziny czy jego dzieciństwa. Doszukano się wiele teorii dotyczących prawdziwej narodowości, odkrywcy Ameryki. Jedni twierdzą, że był Genueńczykiem, inni – Hiszpanem, Szkotem, Grekiem. Wyznawcy teorii spisków uważają, że ogłoszeniu prawdy sprzeciwiają się sami Włosi, którzy stanowią silną diasporę w Stanach Zjednoczonych i to oni przyczynili się do tego, aby fakty pozostały tajemnicą na zawsze. Dlaczego? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to jest pewne, że chodzi o pieniądze. To jednak wpływy z turystyki przynoszą duże korzyści, więc dlaczego z nich zrezygnować?

Podstawą artykułu są ponad dwudziestopięcioletnie badania dr Manuela Rosy nad sprawą pochodzenia Kolumba, który zmienił bieg historii świata. Rosa wielokrotnie sprawdzał najmniejsze ślady, w Europie badał każdą hipotezę. Zatem faktu, że dużym prawdopodobieństwem pozostaje teoria, syna polskiego króla nie można zbagatelizować. Rosa z pochodzenia Portugalczyk mieszkający w Stanach Zjednoczonych kieruje się wyłącznie obiektywizmem i z nim dąży do prawdy. Pierwsza książka badacza opublikowana kilka lat temu Kolumb. Historia nieznana, tłumaczona na język polski odniosła sukces. Minęło kilka lat. W badaniach autor zdecydowanie uzyskał nowe często zaskakujące informacje. Drugie wydanie polskiej wersji jest w przygotowaniu. 

            Historia Warneńczyka jest dość skomplikowana. Był dzieckiem, kiedy został królem. Szybko się uniezależnił obejmując przywództwo nad armią. Podejmując decyzję o bitwie pod Warną złamał traktaty zawarte z Muradem III - rozejmu dziesięcioletniego. Nie doceniał też potęgi dobrze wyszkolonej armii tureckiej panującego sułtana. Władysław III, gdyby wygrał tę bitwę rozpocząłby najprawdopodobniej długą wojnę. Gdyby natomiast przeżył, na tron nie miałby po co wracać. Ucieczka czy też skorzystanie z pomocy obcych – przyjaciół, bądź też uprowadzenie celem uratowania życia stało się jedynym wyjściem dla dwudziestoletniego młodzieńca, który nie odziedziczył po ojcu wiedzy i umiejętności bycia strategiem podczas prowadzonych bitew i wojen.

Kolumb był osobą światłą, wykształconą, przyjacielem rodzin królewskich, posiadał majątek. Nie było możliwym, aby syn prostego tkacza odebrał tak dobre wyksztalcenie, mógł swobodnie spotykać się z rodzinami królewskimi, przyjaźnić z królem Portugalii, miał wgląd do dobrze strzeżonych państwowych dokumentów oraz map, dostawał prezenty od syna króla (regenta) w postaci majątku ziemskiego na Maderze, a co najważniejsze nie znał języka włoskiego. Zatem dokładne badania Rosy dotyczące tożsamości Kolumba zdecydowanie odrzucają wersje genueńczyka. Naukowcy, którzy postawili hipotezy dotyczące pochodzenia szkockiego lub greckiego również nie znaleźli uzasadnienia, odpowiedzi ani możliwości potwierdzenia swoich teorii. Teoria Rosy wydaje się być bardzo prawdopodobna, a co najważniejsze istnieje szansa na jej potwierdzenie.

Warneńczyk, z pewnością nie zginął pod Warną, nigdy nie odnaleziono jego ciała. Od kilku lat zmieniono jego biografię, a historycy próbują doszukiwać się jego dalszych losów. Nie żył też w odosobnieniu, na wygnaniu jako samotnik. Od zniknięcia podczas bitwy pod Warną, które musiało odbyć się przy czyjejś, dobrze zorganizowanej pomocy, po długiej pielgrzymce przez Serbię i Hercegowinę, trafił do Klasztoru Świętej Katarzyny na Górze Synaj, miejsca zastrzeżonego dla wybranych, klasztor był zamknięty dla ogółu. Dopiero stamtąd w zupełnie innej odsłonie jako Henryk Niemiec trafił na Maderę.

Polski tron stał pusty, w kraju panowało bezkrólewie. Wierzono, że Władysław III wróci. Przemawiało za tym wiele przesłanek,jak listy pisane przez niego po 1444 roku [odnaleziony ostatnio list w archiwach budapesztańskich, datowany na 1445 rok (Jordan Michow), spotkania na dworach królewskich. Jeśli nie trafił na Maderę i to nie jego życie związane było z Kolumbem, to z pewnością przeżył ową tragiczną bitwę, a w związku z jej przegraną nigdy nie wrócił do Polski.

Syn Warneńczyka późniejszy odkrywca Ameryki ożenił się z arystokratką Filipą Moniz de Perestrelowprost z królewskiego rodu, zatem, czy w czasach panowania monarchii można było popełnić mezalians na skalę europejską i wydać księżniczkę za mąż, za syna samotnika niewiadomego pochodzenia?

Bez związku jest poruszanie kwestii samych dokonań Kolumba w zakresie przypisywanych mu odkryć. Zostały one dokonane, zapisane i obwieszczone istniejącemu światu. Tak właśnie skończyła się era prekolumbijska. Kto był pierwszy, gdzie i kiedy u wybrzeży obu Ameryk, nie ma znaczenia, kiedy starania są skierowane na rzeczywiste pochodzenie Kolumba. Zainteresowanych odsyłam do świetnie napisanej książki, opartej na analizie dostępnych badań i dotychczasowej wiedzy naukowej. Zakazana historia odkrycia Ameryki Jarosława Molendy, publicysty i pisarza, wydanej przez Wydawnictwo Bellona w 2015 roku. Sam pisze „Jan II doskonale wiedział, że dalej na zachód rozciąga się stały ląd. Jak mówi Kolumb: król miał pewność. Z czego ona wynikała? (…) Portugalczycy byli świadomi istnienia Ameryki na długo przed oficjalnym jej odkryciem. Wiadomo, że Kolumb wiedział, dokąd płynie i czego się może spodziewać. Tuszowanie pewnych faktów miało wymiar polityczny, co pozostaje bez związków kim był naprawdę.”

W wywiadzie Henryka Skwarczyńskiego przygotowanym dla Polish Daily News Rosa powiedział:

„Taka percepcja Kolumba uległa zmianie, kiedy zacząłem pracować nad przekładem książki z portugalskiego na angielski, z której dowiedziałem się, że odkrywca Ameryki zamieszkiwał w Portugalii, uczył się żeglarskiego rzemiosła w Portugalii, ożenił się z portugalską szlachcianką w Portugalii, a wszystko to na długo przed wyprawą, która przyniosła sławę. Po raz pierwszy zetknąłem się także z przypuszczeniem, że mógł on być Portugalczykiem, a nie Włochem. Byłem tymi jego związkami z Portugalią zaskoczony, bo nikt tego w szkole mnie nie nauczał. Książka wzbudziła ciekawość i z czasem przemieniła w rodzaj obsesji, aby dowiedzieć się, jak było naprawdę.”

W 1991 roku w Londynie ukazała się książka Leopolda Kielanowskiego zatytułowana „Odyseja Władysława Warneńczyka” potwierdzająca życie polskiego króla na Maderze po ucieczce spod Warny. Książka nigdy nie ukazała się w Polsce. Potwierdza ona jednak rozważania Rosy. W dalszej części wywiadu pisze:

„Książka Kielanowskiego (…) udowodniła, że tajemniczy rycerz zwany w Portugalii Henrique Alemão to król polski Władysław III. Henrique Alemão, podobnie jak i Colõn przebywający później w Hiszpanii, uczynił wszystko, aby skryć swą tożsamość nawet wtedy, kiedy rozpoznany został przez wysłanych w tym celu z kraju franciszkanów. Nie wiemy do końca, jakie były motywy tego postępowania. Wiemy natomiast, że król Portugalii był drużbą na weselu, a panowie z najznakomitszych domów darzyli go specjalnymi względami, mimo tego, że był – w co mamy wierzyć – jedynie „prostym rycerzem”, odbywającym pielgrzymkę. Trzeba tutaj by było przyjąć, że dwór portugalski postradał zmysły traktując obcego pielgrzyma przybyłego z odległych krain z szacunkiem, jakim obdarzył go dwór królestwa Portugalii. Oprócz tego, że król był drużbą na weselu, Wielki Mistrz templariuszy Zakonu Chrystusowego, książę Henryk Żeglarz, obdarzył naszego „pielgrzyma” nadaniem ziemi na Maderze, ktoś w rodzaju dzisiejszego mera Funchalu wyszykował jadalnię dla niego, osobiście obsługując przy posiłku, a król Portugalii dostarczał drogą morską przeróżnego rodzaju materiały. Wszystko to by czyniono nie wiedząc, kim jest ów przybysz? Traktowany on mógł być tak tylko dlatego, że król Portugalii znać musiał królewski rodowód Henrique Alemão.[1]

Manuel Rosa w wywiadzie z Wojciechem Pastuszka dla Archeowieści z pasją o przeszłości, 2012 podkreśla, że przy pochodzeniu Kolumba „o wiele bardziej racjonalna jest teoria, że Kolumb był kimś doskonale i od dawna znanym na dworze portugalskim, miał szlacheckie pochodzenie i odebrał w młodości gruntowne wykształcenie. Dodaje również, że o polskich korzeniach Kolumba może też świadczyć jego wygląd. Był rudawy, o jasnej karnacji, niebieskooki, miał orli nos” – tak jak Warneńczyk. I dalej „według niektórych relacji, głowę polskiego króla sułtan turecki przechowywał potem, jako trofeum wojenne, w garnku z miodem. Jednak wenecki poseł, który widział to trofeum, podkreślał, że głowa należała do bruneta, podczas gdy Władysław III był blondynem. Ciała polskiego monarchy nigdy nie odnaleziono, mimo że było łatwe do rozpoznania – król miał 6 palców u jednej ze stóp.[2]

Jeśli potwierdzi się hipoteza Rosy, co jest możliwe za pośrednictwem badań DNA, zmieni status Polski. Jak pisze w swoim artykule Artur Rumpel „Czy Krzysztof Kolumb był Polakiem?”- „w sytuacji, w której do dziś istnieje linia książąt de Veragua, legalnych potomków Krzysztofa Kolumba po mieczu, rzecz staje się naprawdę ciekawa. Dotąd było tak, że Polska jako bodaj jedyny kraj w Europie, nie miała mocnych pretendentów do tronu. Wettynowie, zapisani w Konstytucji Trzeciego Maja, mają prawa słabe, gdyż po pierwsze – konstytucja ta została prawnie zniesiona, po drugie zaś – sami się ich zrzekli, natomiast inne rody, z używającymi polskiej tytulatury Romanowami włącznie, jeszcze słabsze, wręcz zerowe. Jeśli jednak Krzysztof Kolumb był legalnym synem Władysława III, to książęta Veragua mają bardzo mocne prawa do tronu polskiego.[3]

Zastanawiając się na Krzysztofem Kolumbem i jego pochodzeniem warto wrócić do korzeni. Jeśli Władysław III nie zginął pod Warną [Jordan Michow] to mógłby być ojcem Kolumba i odwrotnie Jeśli Kolumb był synem Henryka z Madery to był synem polskiego króla. W tajemnych zakamarkach historii średniowiecznej trudno odszukać właściwe przejście do czasów współczesnych. Nie będzie to pierwszy raz, że coś nie jest takim, jakim się wydaje.

Agata Kosmalska

Na zdjęciach:

Domniemany portret Krzysztofa Kolumba pędzla Sebastiano del Piombo (Wikipedia)

Replika statku Santa Maria w skali 1:1 z Muzeum – Pracowni Literackiej Arkadego Fiedlera w Puszczykowie

 

 

 



[2]Archeowieści z pasją o przeszłości, 2012, https://archeowiesci.pl/2012/05/22/czy-kolumb-byl-synem-polskiego-krola/, [dostęp 2018]

[3]Najwyższy czas, Artur Rumpel, Czy Krzysztof Kolumb był Polakiem, http://nczas.com/2010/12/19/czy-krzysztof-kolumb-byl-polakiem/, [dostęp 2018]

 

Zaloguj się, by skomentować
Go to top
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com