Facebook

Kilkanaście kilometrów pokoju granica Indie-Pakistan

Kaszmir ? każdy słyszał o tym regionie. Indie i Pakistan w ciągu ostatnich 50 lat prowadziły kilkanaście mniejszych lub większych wojen o ten obszar świata. Dopiero w 2008 roku po raz pierwszy od I wojny światowej otwarto przejście graniczne między tymi dwoma krajami. Jest to jedyne miejsce na przestrzeni setek kilometrów indyjsko-pakistańskiej granicy (nazywanej Murem Berlińskim Azji), o którym można powiedzieć, że panuje tam pokój.

Przejście czynne jest zaledwie kilka godzin dziennie. Każdego dnia o godzinie 17:00 staje się miejscem jednego z najbardziej niezwykłych wydarzeń wojskowych, w którym uczestniczą dziesiątki tysięcy mieszkańców obydwu krajów i kilkudziesięciu turystów.

 

Kaszmir ? każdy słyszał o tym regionie. Indie i Pakistan w ciągu ostatnich 50 lat prowadziły kilkanaście mniejszych lub większych wojen o ten obszar świata. Dopiero w 2008 roku po raz pierwszy od I wojny światowej otwarto przejście graniczne między tymi dwoma krajami. Jest to jedyne miejsce na przestrzeni setek kilometrów indyjsko-pakistańskiej granicy (nazywanej Murem Berlińskim Azji), o którym można powiedzieć, że panuje tam pokój.

Przejście czynne jest zaledwie kilka godzin dziennie. Każdego dnia o godzinie 17:00 staje się miejscem jednego z najbardziej niezwykłych wydarzeń wojskowych, w którym uczestniczą dziesiątki tysięcy mieszkańców obydwu krajów i kilkudziesięciu turystów.


Rodzinny interes
Uczestnictwo w ?imprezie?, na którą zmierzamy, rozpoczyna się już w Amritsarze. W okolicy sikhijskiej Złotej Świątyni nie brakuje pośredników, oferujących zawiezienie pod samą granicę. Interes najczęściej jest rodzinny (co okaże się dopiero w jeepie). Najpierw zagaduje nas kilkunastoletni chłopak, oferując transport za ?zaledwie? 200 rupii od osoby. Odmawiamy. Widząc to, podchodzi ojciec, sugerując 120 rupii. Wahamy się, ale rezygnujemy. W końcu zaczepia nas pan w podeszłym wieku ? dziadek, proponując 100 rupii. Zgadzamy się. W jeepie jedzie 10 osób. Ciasnota jest cechą charakterystyczną imprezy, na którą zmierzamy. Dość szybko okazuje się, że przejście graniczne, nie znajduje się w Attari (ostatniej wiosce należącej do Indii), jak podają przewodniki, lecz kilka kilometrów dalej w Wagah. Ostatnie 1-2 kilometry trzeba pokonać pieszo, opędzając się od oferujących podwiezienie rikszarzy, którzy w ogromnym tłumie mogliby przejechać maksymalnie kilkadziesiąt metrów. Morze hindusów z flagami, podzielonych na kolumnę kobiet i mężczyzn, podąża do granicy. Wydaje się, że każdy z nich całe życie czekał na to, aby zobaczyć jak zamykana jest granica i jedyne, czego pragnie, to wykrzyczeć co myśli o stronie przeciwnej. Obecność tutaj jest dla Indusów wyrazem patriotyzmu. Kilka bardzo szczegółowych kontroli osobistych (łącznie z przejrzeniem zawartości portfela oraz zdjęć w cyfrowym aparacie) i zajmujemy miejsca na trybunie przeznaczonej dla turystów. Zaczyna się niezwykła ,,uroczystość??.

Ostatnio zmieniany sobota, 19 styczeń 2013 13:07

Redakcja DS

ul. Bielska 1, 86-031 Osielsko, woj Kujawsko-Pomorskie
tel./fax 52 381 34 95, 0 785 670 606
masz pytania, napisz tutaj

Zaloguj się, by skomentować
Go to top
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com