Facebook

Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę

Tony Kososki 
Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę
Wyd. Muza

           Niezwykły portret Ameryki Południowej. Autor autostopem pokonał Brazylię, Boliwię i Peru, i zdecydował się zebrać opowieści zanotowane podczas spotkań z fascynującymi ludźmi w magicznych miejscach. 

Brazylia była marzeniem, reszta wyszła przypadkiem– tak zwykł mówić o swojej niebywałej podróży 23-letni Tony, którego opowieść o Brazylii, Boliwii i Peru mogłaby posłużyć za kanwę nie jednej, a kilku powieści przygodowych. Wszystko zaczęło się nietypowo, bo kto realizuje swoją wymarzoną podróż od Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej? Tony lubi zaskakiwać i łamać stereotypy. Tym razem pomogła FIFA, która w 2014 roku wybrała go na wolontariusza mundialu w Rio de Janeiro. Fascynacja Brazylią i przede wszystkim Miastem Boga, które odkrywał, klucząc w labiryntach faveli i starając się zrozumieć rozwarstwienie społeczne kraju, zmotywowały go do poznania kolejnych miejsc w Ameryce Południowej.

            Przemieszczając się głównie autostopem (którego lokalna forma oznaczała jazdę na pace ze zwierzętami), autor zgłębia między innymi realia życia górników w Potosí i typowej boliwijskiej rodziny. Jako przewodnik dociera na największe solnisko świata – Salar de Uyuni, później wyrusza do amazońskiej dżungli, gdzie przypadkiem spotyka szamana i eksperymentuje z ayahuascą. Następnie jedzie nad Jezioro Titicaca, aby przyjrzeć się Indianom żyjącym na wyspach z trzciny. Na trasie podróży nie mogło zabraknąć też Machu Picchu i Świętej Doliny Inków w Andach. Ostatni przystanek to położone w Amazonii Iquitos, do którego dociera łodzią jako członek załogi. Założeniem jego podróży było ograniczenie do minimum kosztów transportu i noclegu. Autor planował spędzić w Ameryce Południowej dwa miesiące, został szesnaście. Poznajcie jego historię…

O autorze:
Tony Kososki –
jeden z podróżników młodego pokolenia. Auto- i barkostopem pokonał ponad 70 000 km, choć jeszcze cztery lata temu nie wyobrażał sobie, że może dojechać w ten sposób do centrum rodzinnego Gdańska. Dziś nie widzi problemu, żeby spakować plecak i nawet jutro wyruszyć do Chin. Odległość to pojęcie względne – według Tony'ego mierzy się ją przeżyciami i liczbą poznanych ludzi. Jak wielokrotnie powtarza, jest zwykłym chłopakiem z gdańskiej Oruni, inżynierem mechatroniki na Politechnice Gdańskiej, który pewnego dnia zaczął spełniać swoje marzenia o podróży.Podróży, która uzależnia… Tony Kososki to również charyzmatyczny mówca, który zaledwie w ciągu kilku chwil potrafi zjednać sobie publiczność. Autor prowadzi blog Vai lá cara! 

Zaloguj się, by skomentować
Go to top
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com